Niestety biała herbata nie zawsze jest „biała”, o czym można się przekonać oglądając półki sklepowe, albo czytając ciekawy reportaż w The New York Timesie (patrz Dilmah w The New York Times), którego jednym z tematów jest właśnie herbata biała – ta prawdziwa i nie tylko.
Bardzo często jako białą herbatę sprzedaje się herbatę czarną lub zieloną, dodając do niej zaledwie ok. 1 procenta herbaty białej - wyjaśnia dziennikarzowi Merrill J. Fernando, założyciel marki Dilmah i bardzo doświadczony kiper. Na dowód swoich słów prezentuje próbkę herbaty tzw. białej marki Twinings, która – jak zauważa reporter – w najmniejszym stopniu nie przypomina srebrzystej białej herbaty produkowanej przez Dilmah, czyli cejlońskich Silver Tipsów.
Dlaczego dwie herbaty o tej samej nazwie nie są do siebie podobne ani pod względem wyglądu, ani ceny? Otóż – jak dowiadujemy się z treści artykułu – Twinings w swoich torebkach ekspresowych umieszcza chińskie herbaty białe o nazwie Bai Mudan, a w kwestii herbaty białej chińscy producenci są zdecydowanie mniej „ortodoksyjni” od Cejlończyków. Jej mianem określają herbatę zawierającą – poza pączkiem – także kolejne listki, które w dodatku poddawane bywają przetwarzaniu zbliżonemu do produkcji herbaty zielonej, a nawet czarnej. Dla porównania cejlońska biała herbata Dilmah Silver Tips pochodzi tylko z pączków liściowych i więdnie oraz schnie w sposób całkowicie naturalny.
Muszę przyznać, że ta „chińska metoda” nie jest dla mnie zrozumiała – czym w takim razie różnić się mają niektóre chińskie „białe herbaty” od zielonych? Czy tylko nazwą?
Niestety problem nie dotyczy tylko napisu na pudełku. Na takich praktykach tracą przede wszystkim konsumenci, którzy kupując herbatę „podobną” do prawdziwej białej nie otrzymują tego, o czym tak często czytają lub słyszą i czego oczekują – szczególnego smaku i wyjątkowych walorów zdrowotnych pączków herbacianych liści. Ci, którym zdarzy się kupić niby-białą herbatę, niestety nie podzielą mojego zachwytu tym jednym z najszlachetniejszych napojów świata…
Często jestem pytany, czy istnieje jakakolwiek szansa, aby pod szyldem „White Tea” sprzedawana była zawsze prawdziwa biała herbata, taka jak Dilmah Silver Tips. Jestem przekonany, że stanie się tak wtedy, kiedy zdefiniują ją wreszcie normy ISO. Gdy tylko norma określi, co może być nazwane herbatą białą, skończą się dyskusje, a konsumenci kupować będą zawartość opakowań zgodną z podaną na nich nazwą. Czego sobie i Państwu – miłośnikom prawdziwej herbaty – życzę.
Tomasz Witomski










