Dzięki wielkiemu zróżnicowaniu wysokości upraw – od poziomu morza, poprzez wyżyny, aż po góry, sięgające 2000 m n.p.m. – Cejlon produkuje herbaty... bardzo różne. Wiele z nich to rzeczywiście herbaty najwyższej jakości, poszukiwane przez koneserów i osiągające na aukcjach najwyższe ceny.
Jakość ta wynika przede wszystkim z nadzwyczajnych warunków klimatycznych, czyniących z Rajskiej Wyspy prawdziwy raj dla herbaty. Łaskawość natury jest mądrze wykorzystywana przez cejlońskich plantatorów: w odróżnieniu od wielu innych krajów, w których coraz powszechniejszy staje się zbiór mechaniczny, uniemożliwiający odpowiednią selekcję listków, na Cejlonie herbatę wciąż zbiera się ręcznie, najczęściej stosując tzw. zbiór dokładny (zrywa się tylko dwa młode listki i pączek liściowy). Dalszy proces produkcji też przeważnie przebiega w sposób tradycyjny, stosowany od setek lat i nazwany ortodoksyjnym (ang. Orthodox). Według danych z 2003 roku, około 94% wyprodukowanej w Sri Lance herbaty to właśnie „herbata ortodoksyjna”, a zaledwie ok. 6% produkcji powstaje przy użyciu metody CTC, znacznie młodszej, dającej mniej ciekawe i mniej zróżnicowane gatunki (w Polsce herbaty produkowane tą metodą nazywane są granulatem). Dla porównania, w Kenii, która jest drugim po Sri Lance największym eksporterem czarnej herbaty, granulat stanowi aż 98% całej produkcji, a w Indiach (trzeci największy eksporter herbaty czarnej) – 90%.
Wszystko to znajduje odzwierciedlenie na aukcjach herbaty: średnia roczna cena kilograma herbaty cejlońskiej jest aż o 31% wyższa od średniej rocznej ceny kilograma herbat kenijskich i o 10% od ceny herbat indyjskich. Nie oznacza to jednak, że każda herbata cejlońska jest lepsza od dowolnej herbaty z Kenii lub Indii. Co tydzień plantacje Sri Lanki opuszcza około 8000 partii herbaty, różniących się między sobą nie tylko barwą liści oraz barwą, smakiem, aromatem, mocą i innymi walorami naparu, ale także jakością. Ze średnich cen osiąganych przez cejlońskich producentów na aukcjach wynika tylko to, że dobrych herbat produkuje się na Cejlonie znacznie więcej niż w innych krajach.
***
W czasach kolonialnych Cejlon, podobnie jak inne kolonie, traktowany był wyłącznie jako dostawca surowca. Odzyskanie przez wyspę niepodległości w 1948 roku nie zmieniło tej sytuacji. Światowy handel herbatą kontrolowany był całkowicie przez firmy europejskie, które wolały (i nadal wolą) kupować herbatę luzem, aby pakować ją w Europie, opatrywać swoją marką i sprzedawać z kilkusetprocentową marżą. Początek zmian nastąpił dopiero w latach 80. XX wieku.
Zmiany te zapoczątkował Merrill J. Fernando, znany kiper i plantator, który jako pierwszy lankijski przedsiębiorca sprowadził na Cejlon maszyny paczkujące. Wkrótce rozpoczął paczkowanie czystej herbaty cejlońskiej na miejscu upraw i ze stworzoną przez siebie marką Dilmah ruszył na podbój świata. Dziś, 17 lat później, Dilmah zaliczana jest przez Euromonitor do ścisłej światowej czołówki herbacianych marek.
Sukces ten otworzył oczy innym cejlońskim przedsiębiorcom. Coraz częściej na sklepowych półkach pojawiają się przeróżne marki ze Sri Lanki, oferujące czystą herbatę cejlońską pakowaną na Cejlonie. Niestety analogia z przedsięwzięciem Merrilla J. Fernando kończy się często właśnie na napisie „Pure Ceylon Tea”.
Stworzona przez Merrilla J. Fernando grupa przedsiębiorstw MJF Group to wyjątkowy, w pełni zintegrowany system produkcji herbaty. Składają się nań między innymi:
- plantacje, stanowiące około 10% całego areału upraw na Cejlonie i uznawane za jedne z najlepszych na wyspie;
- jedna z najnowocześniejszych na świecie fabryk paczkujących, wyposażona w unikalny system czyszczenia herbaty;
- własne laboratoria kontrolujące jakość produktów (firma uzyskała i terminowo weryfikuje certyfikaty ISO i HACCP);
- grupa doskonale wyszkolonych kiperów herbaty;
- jedna z najstarszych na Cejlonie firm brokerskich;
- wyspecjalizowana drukarnia opakowań;
- fabryka opakowań drewnianych.
To olbrzymi potencjał, umożliwiający działanie na dużą skalę. Pomimo tego MJF Group nadal funkcjonuje w sposób charakterystyczny dla firm rodzinnych. Motorem działania pozostaje przede wszystkim pasja rodziny Fernando (wraz z Merrillem firmę prowadzą jego dwaj synowie, Dilhan i Malik) – uwielbienie herbaty i chęć dostarczania jej miłośnikom tego, co najlepsze. Pasja ta wsparta jest rzetelną wiedzą: Merrill J. Fernando to jeden z najbardziej poważanych kiperów i plantatorów herbaty, z 55-letnim doświadczeniem w branży. Najwyższa jakość produktów, przestrzeganie zasad etyki handlowej, wierność tradycji oraz szacunek dla konsumenta – oto filary, na których Merrill J. Fernando zbudował renomę swojej marki. Bez wahania udziela produktom Dilmah swej osobistej gwarancji – na każdym opakowaniu znajduje się jego zdjęcie i podpis, a często herbacie towarzyszy jego list do konsumentów, w którym opowiada on o swej drodze życiowej i pasji. O poczuciu odpowiedzialności za lokalną społeczność świadczy z kolei zaangażowanie Fundacji Charytatywnej Merrilla J. Fernando w pomoc najbardziej potrzebującym – w ostatnich czasach przede wszystkim ofiarom Tsunami.
Nie wszystkie firmy cejlońskie dostrzegły związek między sukcesem Merrilla J. Fernando a wyżej wymienionymi aspektami jego działalności. Niektórzy (na szczęście bardzo nieliczni) przedsiębiorcy sądzą, że tajemnica tego sukcesu tkwi wyłącznie w marketingu. Są to najczęściej handlarze, którzy do tej pory nie mieli wiele wspólnego z produkcją herbaty. Kupują jedną lub dwie zużyte maszyny paczkujące oraz tanią herbatę na aukcji i paczkują ją w trudnych do zaakceptowania warunkach sanitarnych. Myśląc wyłącznie o szybkim wzbogaceniu się, zapominają o czyszczeniu herbaty, laboratoriach, profesjonalnych kiperach. Pamiętają natomiast o skopiowaniu niemal słowo w słowo listu Merrilla do konsumentów i nie wahają się oznajmiać, że są „dużym producentem, posiadającym własne plantacje herbaty”. Liczą oni zapewne na to, że zamorscy kupcy i konsumenci nigdy nie będą mogli zweryfikować prawdziwości tych stwierdzeń.
Równocześnie powstaje w Sri Lance coraz więcej mniejszych lub większych firm, które dzięki ciężkiej i uczciwej pracy osiągają na rynkach świata mniejsze lub większe sukcesy. Firmy te często są małe, co jednak nie ma znaczenia dla jakości ich wyrobów – przecież firma Merrilla J. Fernando też kiedyś była mała w relacji do ówczesnych światowych gigantów. Herbata będzie z pewnością znakomita, jeśli produkująca ją firma ma odpowiedni system kontroli jakości, jeśli stosuje się do wymogów ISO i HACCP i posiada na to odpowiednie certyfikaty oraz, przede wszystkim, jeśli jej właściciele i pracownicy szanują konsumentów i... kochają herbatę.
Jak to wszystko sprawdzić? Najlepiej oczywiście osobiście wybrać się do Sri Lanki i na miejscu zweryfikować deklaracje poszczególnych producentów. Ponieważ jednak jest to dość drogie i czasochłonne rozwiązanie, z pomocą powinni pospieszyć dziennikarze i handlowcy, biorąc na siebie zadanie systematycznego badania warunków i metod produkcji wyrobów trafiających na polski rynek oraz weryfikowania treści reklam i informacji podawanych na opakowaniach. Konsumenci z pewnością byliby im za to wdzięczni. Merrill J. Fernando serdecznie zaprasza na plantacje i do fabryk Dilmah – i gorąco zachęca innych producentów, aby zechcieli uczynić to samo.












