Na Cejlonie jeszcze 80 lat temu herbaciane krzewy rozsiewano głównie z nasion (tzw. SD’s – seedlings). Obecnie wyrastają one z sadzonek (tzw. VP’s – cutting) pobieranych z „krzewów-matek” (mother plant), czyli starannie wybranych, dorodnych, silnych roślin, które nie podlegają regularnym zbiorom liści – ich gałązki pozostawia się naturalnemu wzrostowi i odcina z nich tylko wybrane fragmenty. Proces ten nosi nazwę „cutting” – mały krzew, pochodzący z odpowiednio ściętego liścia, rośnie na krótkiej gałązce, umieszczonej w specjalnym rękawie wypełnionym żyzną ziemią i kompostem, chronionej przed nadmiernym nasłonecznieniem i odpowiednio nawadnianej. Do zacieniania młodych upraw i ochrony przed szkodliwym dla nich wiatrem często wykorzystywane są liście paproci, natomiast do zapewnienia glebie odpowiedniego poziomu wilgotności służą kanały irygacyjne.
Po około roku (od 9 do 15 miesięcy) sadzonki są gotowe do przesadzenia na właściwą plantację. Dużo uwagi poświęca się przede wszystkim przygotowaniu gleby, która powinna być żyzna i zdrowa, aby rośliny nie zostały zainfekowane niebezpiecznymi chorobami. Herbata zazwyczaj rośnie na specjalnie przygotowanych tarasach, które usprawniają nawadnianie i chronią ziemię przed erozją. Na krawędziach tychże tarasów i ich zboczach plantatorzy sadzą niską, sztywną trawę, bluszcz albo po prostu niskopienne skalne rośliny skutecznie zapobiegające osuwaniu się rozmiękłej w porze deszczowej ziemi. W wyjątkowo narażonych na niszczenie fragmentach plantacji, buduje się nawet kamienne tarasy.
Innymi charakterystycznymi elementami krajobrazu herbacianych pól są przecinające je wąskie kanały i strumienie w sposób naturalny nawadniające uprawy, oraz fragmenty lasu – drzewa nie tylko uniemożliwiają zbyt intensywne parowanie wody, ale też wspomagają cyrkulację wilgotnego powietrza. Herbata nie wymaga co prawda specjalnego, najwyższej jakości typu gleby, ale mimo wszystko jest ona stale „wzbogacana”. Użyźniają ją przede wszystkim liście, spadające z ocieniających uprawy drzew, a także dzikie słoneczniki. Sadzi się je na terenach wyjałowionych, na których krzewy herbaty nie mają szans urosnąć – zwykle są to niewielkie obszary położone wewnątrz plantacji, o powierzchni kilku lub kilkunastu metrów kwadratowych. Kiedy szybko wzrastające słoneczniki osiągają wysokość krzewów, przycina się ich łodygi, które gnijąc, użyźniają glebę, przywracają ją uprawom i chronią przed ekspansją chwastów. Pomimo naturalnej działalności roślinnej, gleba musi być dodatkowo regularnie nawożona nawozami mineralnymi i organicznymi (np. kompostowane przez 2-3 miesiące odrzuty pochodzące z produkcji herbaty, albo pocięte podczas zbiorów gałązki i liście krzewów), a od czasu do czasu również sztucznymi, aby zapobiec chorobom krzewów i utrzymywać je w „dobrej formie”.
Herbaciane krzewy sadzone są w odległości 1–1,5 metra jeden od drugiego, aby w przyszłości ich liście miały odpowiedni dostęp światła słonecznego i powietrza. Mogą one rodzić odpowiedniej jakości listki nawet przez 70 lat – po 50 latach jednak ich wydajność obniża się, w związku z czym zastępuje się je stopniowo nowymi sadzonkami wprost ze szkółki. Co roku w maju lub czerwcu karczowane są fragmenty pól obsadzone najstarszymi krzewami. Na rok, dwa obsiewa się te przestrzenie roślinami (np. wspomnianymi dzikimi słonecznikami), które przywracają ziemi żyzność i właściwe PH. Po tym okresie, w sezonie suchym sadzi się nowe krzewy herbaty. Aby wzrastały prawidłowo, muszą być regularnie „strzyżone” (pruning). Stymuluje to ich wzrost, zapewnia odpowiednią wysokość, zdrową budowę i prawidłowy kształt. „Strzyżenie” odbywa się w regularnych cyklach (co roku podcina się ok. 30% danego pola) i w ustalonych porach roku, ściśle uzależnionych od opadów deszczu i poziomu wilgotności gleby, a więc w okresach deszczowych. Krzak wykazuje najwyższą produktywność w rok po podcięciu. Pruning danego fragmentu plantacji powinien trwać nie dłużej niż 10 dni, w przeciwnym razie faza odrostu gałązek i liści będzie znacząco różna, co utrudni zbiory.
Ok. 75–80 dni po podcięciu, gałązki zaczynają się „leczyć” i wypuszczają pierwsze pędy, które plantatorzy natychmiast spryskują preparatem przeciwgrzybicznym, by mogły zdrowo rosnąć. Krzewy są podcinane, aby umożliwić wzrost nowym liściom, lub kiedy gałązki przestają wypuszczać pączki. Tego typu „strzyżenie” odbywa się średnio raz na 2 lata na mniejszych wysokościach i raz na 3 do 5 lat na wyżej położonych plantacjach. Również wysokość roślin musi być stale modyfikowana, aby herbata rosła nisko (maksymalnie 90 cm), równo i rozłożyście, co ułatwia pracę zbieraczkom. Istnieje wiele sposobów podcinania krzewów herbaty, ściśle zależnych od rodzaju i miejsca uprawy. Po zakończonych „postrzyżynach” ważne jest dokładne opielenie terenu ze wszystkich rosnących na nim chwastów – świeżo „ostrzyżone” uprawy, podobnie jak nowozasadzone krzewy, są niezwykle wrażliwe na działanie chwastów. (Na dojrzałych, rozrośniętych częściach plantacji problem ten nie występuje – pomiędzy drzewkami jest zbyt wiele cienia, aby miały szansę pojawić się tam jakiekolwiek inne rośliny). Usuwanie chwastów jest nie tylko bardzo pracochłonne, ale również niezwykle kosztowne, jako że najdroższa na plantacji jest ludzka praca. Do ręcznego, „ekologicznego” opielenia jednego hektara plantacji potrzeba aż 20-30 pracowników, podczas gdy do chemicznego opryskania porównywalnej powierzchni wystarczą zaledwie 2-3 osoby.
Mogłoby się wydawać, że w porównaniu ze skomplikowanym procesem uprawy, zbieranie herbacianych listków jest najprostszym etapem produkcji herbaty. W rzeczywistości jednak zbieranie to coś więcej niż tylko zrywanie zielonych liści do koszy. Zbieraczki (tea pluckers) są osobami wyszkolonymi i bardzo dobrze przygotowanymi do wykonywanej pracy, ponieważ to od nich zależy jakość gotowego produktu. W Sri Lance zbieraczkami są najczęściej kobiety tamilskie, które z imponującą delikatnością i szybkością zrywają wybrane listki, wrzucając je następnie do koszy na plecach. Na Cejlonie zbiorów nie dokonuje się mechanicznie przy użyciu maszyn, ponieważ tylko człowiek potrafi odróżnić listki dobrej i złej jakości. A zatem ręce ludzkie są na plantacji nie tylko najdroższe, ale też najcenniejsze ze względu na jakość. Wielu producentów herbaty na świecie wydaje się nie rozumieć, że wykorzystując maszyny, stawiając na ilość zebranej herbaty, a nie jej jakość, nie tylko krzywdzą konsumentów, ale również - paradoksalnie - obniżają swoje dochody! Lepsza herbata osiąga na aukcjach znacznie wyższą cenę.









