Władze w Londynie uchwalały wciąż nowe ustawy, które stanowiły dla kolonistów poważne obciążenie finansowe lub ograniczały ich wolność. Kolonistom (naturalnie) się to nie podobało i coraz odważniej dawali znać o swoim niezadowoleniu, na przykład smarując smołą i tarzając w pierzu brytyjskich urzędników.
Konflikt nabrzmiewał, nabrzmiewał, aż wreszcie osiągnął apogeum – właśnie w roku 1773, kiedy to angielski parlament uchwalił ustawę o herbacie, tzw. Tea Act. W odróżnieniu od poprzednich ustaw, akt ten nie wprowadzał nowych podatków, lecz starał się wesprzeć, kosztem amerykańskich kupców, gigantyczne brytyjskie przedsiębiorstwo, w którym udziały miało wiele wpływowych osób (m.in. polityków), i które właśnie znalazło się na skraju bankructwa – słynną Kompanię Wschodnio-Indyjską (East India Company).
Jednym z głównych źródeł dochodu Kompanii był handel herbatą: Kompania kupowała herbatę w Chinach (plantacji w Indiach i na Cejlonie wówczas jeszcze nie było!), przywoziła ją do Anglii i sprzedawała na publicznych licytacjach, gdzie kupowali ją między innymi kupcy z Ameryki. Ustawa miała zmienić ten system, dając Kompanii prawo do samodzielnego eksportowania herbaty do amerykańskich kolonii i sprzedawania jej tam za pośrednictwem własnej sieci sprzedaży.
Dla amerykańskich kupców była to katastrofa. Ustawa odbierała im poważne źródło dochodów, a równocześnie tworzyła niebezpieczny precedens – gdyby podobny system rozszerzono na inne produkty sprowadzane z Anglii, amerykańscy kupcy mogliby zacząć szukać nowej pracy. I któż by się w takiej sytuacji nie zdenerwował?
Tak wyglądała sytuacja w amerykańskich koloniach 16 grudnia 1773 roku – w dniu, w którym nasza filiżanka wraz 342 skrzyniami chińskiej herbaty przypłynęła na statku Dartmouth do Bostonu. Następnie wszystko potoczyło się mniej więcej tak, jak to opisaliśmy: spora grupa przebranych (nie wiadomo dlaczego) za Indian kolonistów wdarła się na statki (było ich bowiem 3) i przy aplauzie zgromadzonego w porcie tłumu wrzuciła do wody wartą 18 tysięcy funtów herbatę. Wszystkich zainteresowanych dokładnym przebiegiem Bostońskiej Herbatki odsyłamy na stronę www.boston-tea-party.org (niestety tylko w języku angielskim) – znajdziecie tam wiele relacji, komentarzy, a także ilustracji, które pozwoliły naszemu Rysownikowi tak znakomicie oddać atmosferę tej niespokojnej nocy.
Co było dalej? Cóż… Restrykcyjne zarządzenia mające na celu zaprowadzenie spokoju w amerykańskich koloniach (tzw. Intolerable Acts), zwołanie Kongresu Kontynentalnego, Deklaracja Niepodległości (4 lipca 1776), wojna i … pokój, podpisany w Wersalu 3 września 1783, oficjalnie uznający powstanie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.
I w ten oto sposób herbata zagwarantowała sobie miejsce w każdej książce o historii Stanów Zjednoczonych, a Amerykańska Rewolucja – w każdym opracowaniu na temat historii herbaty.









