Pierwszą, chińską, wykorzystaliśmy w naszej historyjce, choć oczywiście o udziale naszej filiżanki w tych dramatycznych wydarzeniach nikt do tej pory nie wspominał. Nikt też nigdy nie wspominał o tym, że cesarz po skosztowaniu naparu poczuł się tak lekki, że aż się uniósł. Poza tym wszystko mniej więcej zgadza się z podstawową wersją legendy: chiński cesarz o imieniu Shennong odpoczywał właśnie w swym ogrodzie (inni mówią, że w podróży), gdy nagle do kociołka, w którym gotował wodę wpadło kilka listków zrzuconych przez wiatr z pobliskiego krzaczka. Cesarz skosztował powstałego w ten sposób naparu, zachwycił się nim (jedni mówią, że jego smakiem, inni że zbawiennym wpływem na samopoczucie) i … tak się to wszystko zaczęło.
Druga z najbardziej znanych legend dotyczy bardziej narodzin herbaty, niż jej odkrycia i opowiada o indyjskim księciu Bodhidharmie, który chciał medytować bezustannie przez 9 lat. Gdy zaczął go morzyć sen, odciął sobie powieki, a w miejscu gdzie je rzucił wyrosły piękne krzewy – były to krzewy herbaty, których listki mają moc odpędzania senności.
Kolejna znana legenda – hmmm, tak naprawdę nie znamy więcej znanych (ani nieznanych) legend na ten temat. Jeśli ktoś z Państwa jakąś zna, bardzo prosimy o jej przesłanie na adres info@dilmah.pl.









